Trwa ładowanie...

Gastronomia jak Strajk Kobiet? "Powinna walczyć o swoje"

Patricio Ivankovic pochodzi z Argentyny. Od trzech lat mieszka we Wrocławiu, od dwóch prowadzi restaurację Pampa. Gdy biznes zaczął się rozkręcać, nadszedł COVID-19 i zrujnował jego plany. Zamiast zarabiać, Argentyńczyk traci pieniądze i nie wie, jak długo wytrzyma. Zazdrości też Strajkowi Kobiet, że potrafi walczyć o swoje, nie to co gastronomia.

Share
Wrocław. Patricio Ivankovic od dwóch lat prowadzi restaurację Pampa
Wrocław. Patricio Ivankovic od dwóch lat prowadzi restaurację PampaŹródło: WP, Fot: Łukasz Kuczera
d4kadg4

Patricio Ivankovic jeszcze kilka lat temu nie planował, że na pewnym etapie życia znajdzie się w Polsce. Gdy opuszczał Argentynę, najpierw skierował się do Chorwacji. Tam nie tylko przeżył kilka lat, ale też poznał wrocławiankę - Anię. Gdy sytuacja życiowa zmusiła ją do powrotu do stolicy Dolnego Śląska, pojechał za nią.

Z zawodu jest architektem. Tak zarabiał na życie w ojczyźnie, a następnie w Chorwacji. Z czasem coraz mocniej miał dość swojej pracy. Choćby ze względu na deweloperów, którzy chcą wybudować jak najtaniej i najszybciej.

d4kadg4

- Deweloperzy budują przyszłość miast i są odpowiedzialni za ich rozwój. To jest coś, co widziałem w Argentynie. Ludzie kupowali masowo mieszkania za kredyty i gdy nastał kryzys, nie mieli za co płacić rat. Nagle całe budynki stały puste, nikt nie chciał budować kolejnych - mówi Patricio.

Wrocław. Miasto idealne dla Latynosów

Patricio postanowił więc, że stworzy we Wrocławiu idealne miejsce dla osób posługujących się językiem hiszpańskim.

W stolicy Dolnego Śląska można ten język usłyszeć coraz częściej. Hiszpanie czy Portugalczycy wybierają to miasto w ramach Erasmusa. Nie brakuje też Argentyńczyków, Meksykanów. Podczas naszej rozmowy do jego restauracji przybywają nawet obywatele Panamy.

Zobacz też: Koronawirus. Grozili śmiercią jemu i wnukom. Profesor Krzysztof Simon wzburzony

- Wrocław jest otwarty na ludzi, ale też na nowe smaki. Widzę, jak to miasto się zmienia. Gdy byłem tu kilka lat temu, było inne. Dlatego pojawił się pomysł związany z restauracją. Miejscem, które będzie promować kulturę, smaki i atmosferę latynoamerykańską - mówi WP Patricio.

d4kadg4

Pampa zaczęła działalność 15 lutego 2019 roku. Właśnie świętuje drugie urodziny. W jej otwarcie Patricio zainwestował oszczędności życiowe, zarobione jeszcze w czasach pracy jako architekt. Gdy lokal powoli wychodził na swoje, nadszedł koronawirus.

- Pamiętam pierwsze urodziny Pampy. 15 lutego 2020 roku. Chwilę przed koronawirusem. Na małej powierzchni było 50-60 osób. Minął tydzień i nie było nikogo - wspomina Argentyńczyk.

Wrocław. O prowadzeniu biznesu przez Argentyńczyka w Polsce

Patricio nie ukrywa, że przez pierwszy rok mierzył się z mnóstwem problemów. Nawet rekrutacja pracowników była wyzwaniem. Wtedy przekonał się, że wiele młodych osób szuka przede wszystkim etatu w korporacji, by robić karierę. - Musieliśmy pracować niemal po 24 godziny na dobę, by przygotować Pampę do otwarcia - mówi.

Jego restauracja mieści się we Wrocławiu przy pl. Orląt Lwowskich. Tuż obok stoi duży biurowiec, który chwilę przed pandemią opuścił jeden z największych banków działających w Polsce. To był pierwszy cios dla Patricio, bo pracownicy tej placówki często zamawiali jedzenie w Pampie. - Minął ponad rok, ten budynek nadal stoi pusty i nikt go teraz nie wynajmie. Mamy czasy home office'u - komentuje.

d4kadg4

Gdy wiosną nadeszła pierwsza fala pandemii koronawirusa, Patricio był załamany. Nie otrzymał pierwszego postojowego, bo polska księgowa w natłoku roboty wyłączyła telefon. Stosowne wnioski wysłał za późno. W ramach pomocy państwowej otrzymał zwolnienie z ZUS i pożyczki dla mikroprzedsiębiorców.

WP
Wrocław. Patricio chce poprzez swój lokal promować kulturę latynoamerykańskąŹródło: WP, Fot: Łukasz Kuczera

Gdy w połowie maja rząd pozwolił otworzyć gastronomię, sytuacja wcale nie była lepsza. - Była katastrofa. Nikt nie przychodził zamawiać jedzenia. Musieliśmy zmienić nasz biznes. Nie przetrwalibyśmy bez oferowania posiłków na wynos, czego początkowo nie mieliśmy - opowiada.

Patricio zainwestował też kolejne środki w tymczasowy lokal tuż obok wrocławskiego Rynku. Z prostego powodu - tam kręciło się więcej osób. - Lokal na Nocnym Targu zaczął sprzedawać więcej empanad (argentyńska wersja pieroga - przyp. red.) niż macierzysty. W pewnym momencie dzięki temu drugiemu mieliśmy środki na pierwszy - mówi.

d4kadg4

Wrocław. "Przetrwać, ale po co?"

Jesienią nadeszła druga fala koronawirusa. Wtedy też COVID-19 bezpośrednio dopadł Patricio, a następnie jego dziewczynę. Z tego powodu na ponad miesiąc wylądował w domu.

- Leżąc chorym w łóżku nie da się zmienić knajpy - mówi Patricio, który miał podwójnego pecha. Gdy chorował, rząd przykręcił śrubę i znów zamknął gastronomię. - Wtedy zadałem sobie pytanie, że walczę, by przetrwać - ale po co? Po co tracić kolejne oszczędności życia? Zrozumiałem, że nie wiadomo, kiedy pandemia się skończy - dodaje.

Pampa była zamknięta przez ponad miesiąc. Gdy Patricio się wyleczył, a jego dziewczyna kończyła kwarantannę, zachorowali jego pracownicy. Zamknięcie lokalu musiało zostać przedłużone. - I znów zacząłem się zastanawiać, po co się otwieramy. Sprzedajemy 30-40 proc. tego, co przed koronawirusem. To starcza ledwie na pracowników, czynsz i by wyjść na zero - twierdzi.

Patricio jest też zirytowany działaniami polskiego rządu. - Obiecują pomoc, która nie nadchodzi - mówi i jako przykład podaje postojowe. Drugiego postojowego też nie otrzymał, bo choć tym razem wypełnił wniosek na czas, to w warunkach pojawił się punkt, że wsparcie zyskają jedynie ci, którzy załapali się też w pierwszym naborze.

WP
Wrocław. Każdy fragment lokalu przypomina o kulturze latynoamerykańskiej Źródło: WP, Fot: Łukasz Kuczera

- Tarcza antykryzysowa była dla firm, które mają pracowników na umowę o pracę. Cała gastronomia żyje na umowach-zlecenie. Więc komu oni pomagają? Wielkim firmom. Myślę, że taki McDonald's pewnie zarabia teraz mniej niż przed COVID-19, ale nie traci pieniędzy. To dla niego jest wsparcie rządowe. Ja jestem sam i nie mam komu się poskarżyć - dodaje.

d4kadg4

Wrocław. Gastronomia jak Strajk Kobiet?

Patricio podaje mi przykład z Argentyny. Tamtejszy sanepid stworzył instrukcję, jak powinny działać restauracje w czasach COVID-19. Sam dostarczał ją lokalom i przedsiębiorcom. W Polsce trudno liczyć na takie działanie. To właściciel firmy musi się o wszystko dopominać i prosić.

- Jesteś sam. Zostaje ci codziennie czytać informacje, sprawdzać czy coś się nie zmieniło. A jak się zmienia, to musisz analizować przecinek po przecinku treść rozporządzenia. Najgorsze jest jednak to, że musisz jeszcze słuchać polityków. Jednego dnia mówią to, a drugiego dnia po przebudzeniu mogą zadecydować o czymś innym i stwierdzić, że np. otwieramy restauracje - komentuje Patricio.

Właściciel Pampa wskazuje też przykład kilku restauracji we wrocławskim Rynku, które są otwarte i nikt nie robi im problemów. - A przecież są tuż pod Ratuszem. Czy nikt nie widzi, że tam ludzie siedzą i jedzą? Nie chcę wskazywać palcem, o które lokale chodzi. Wystarczy się przejść po Rynku. Wszyscy jedziemy na tym samym wózku - mówi.

Jego zdaniem, przedstawicielom gastronomii w Polsce brakuje takiej mobilizacji i zjednoczenia, jaką mają kobiety, które potrafiły wyjść na ulice. - Jestem dumny ze Strajku Kobiet. One wyszły walczyć o swoje i nie boją się konsekwencji. Przecież chodzi o ich przyszłość. W Polsce pozostała część społeczeństwa, w tym gastronomia, nie potrafi tego zrobić - ocenia Patricio.

d4kadg4

Jak sam mówi, chce się troszczyć o klientów. Jego lokal nie przyjmuje gości, by nie doprowadzić do zakażeń koronawirusem. - Jestem jednak wściekły, że inni się otwierają, że nie przestrzegają przepisów. Płyniemy na tej samej łodzi. Mamy te same prawa. Powinniśmy jako gastronomia mówić jednym głosem, negocjować warunki - dodaje.

- Wierzę w Polskę. Polubiłem ten kraj. Chcę tu zostawić swoje pieniądze, ale rząd jest problemem. Oni nie rozumieją, że państwo opiera się na małych przedsiębiorcach. Jeśli mi pomogą, to założę kolejny lokal, dam pracę kolejnym osobom itd. Z czasem zrozumiałem, dlaczego w Polsce tak niewiele osób prowadzi własną działalność. Bo tu ciągle trzeba o coś walczyć. Nawet doszedłem do momentu, w którym pomyślałem, że nie mam praw, a jedynie obowiązki - kończy Patricio.

15 lutego 2021 roku Pampa świętuje drugie urodziny. Jeśli koronawirus szybko nie minie, to trzecie mogą nie nadejść. Patricio nie chce bowiem tworzyć ze swojego lokalu "fabryki jedzenia". Chce poznawać ludzi, promować kulturę i tworzyć miejsce tętniące życiem. Teraz tego nie ma.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d4kadg4

Podziel się opinią

Share
d4kadg4
d4kadg4